Kiosk zamiast kart pracy: co się zmieniło w hali
Jak zakład obróbki przestał drukować dobowe harmonogramy i przepisywać karty pracy. Co poszło dobrze, co zajęło dłużej, niż zakładaliśmy.
Przed wdrożeniem wyglądało to tak: rano ktoś w biurze drukował harmonogram na dobę, rozkładał kartki po stanowiskach, a wieczorem zbierał je z powrotem i przepisywał ilości do arkusza. Między jednym a drugim nikt nie wiedział, na jakim etapie jest zlecenie — poza tym, co dało się ustalić przez telefon albo spacer po hali.
Co zmieniliśmy
Na hali stanął tablet ze skanerem. Każdy operator dostał identyfikator z kodem. Cały cykl to pięć kroków:
- skan identyfikatora,
- jeden przycisk ROZPOCZNIJ,
- praca przy stanowisku,
- ponowny skan,
- GOTOWE albo wpisanie liczby odpadów.
Kiosk pamięta, kto ma otwarte zadanie, więc po drugim skanie od razu pyta o wynik. Przy większych partiach operator wpisuje wyłącznie liczbę odpadów — liczba sztuk gotowych wylicza się sama.
Co poszło lepiej, niż zakładaliśmy
Szkolenie. Zakładaliśmy godzinę na osobę. W praktyce operatorzy rozumieli zasadę po pierwszym skanie. Prezentacja szkoleniowa przydała się bardziej brygadzistom niż ludziom przy maszynach.
Identyfikatory. Obawa, że karty będą ginąć, okazała się przesadzona. Działają w rękawicach roboczych, co przy telefonie z ekranem dotykowym nie byłoby możliwe.
Kolejność operacji. Kiosk nie pozwala zacząć kroku, dopóki poprzedni nie jest zamknięty. Spodziewaliśmy się narzekań; zamiast tego dostaliśmy pytania w stylu „to kto ma teraz tę robotę?“, na które odpowiedź jest na ekranie.
Co zajęło dłużej
Faza przejściowa. Przez pierwsze tygodnie część roboty szła jeszcze poza systemem. Potrzebna była możliwość oznaczenia wstecz pracy wykonanej bez kiosku — z pełnymi skutkami magazynowymi, a nie jako kosmetyczna adnotacja.
Normy czasowe. Dopiero po zameldowaniu kilkuset operacji zobaczyliśmy, które czasy cyklu były przepisane z sufitu. To nie jest wada systemu, tylko pierwsza rzecz, którą system pokazuje — i trzeba mieć gotowość, żeby te normy poprawić zamiast się na nie obrażać.
Liczby
- 0 kart pracy do przepisywania.
- 1 wydruk identyfikatora zamiast dobowego harmonogramu.
- 2 skany na zadanie — tyle wynosi cały interfejs dla operatora.
Postęp zlecenia widać w biurze w tej samej sekundzie, w której operator potwierdzi. To jest ta sama liczba, którą podaje się klientowi przez telefon — i to jest cała różnica.
Tematy
- wdrożenie
- kiosk
- hala